poniedziałek, 26 stycznia 2015

Dużo, tanio, jedwabiście, czyli puder sypki Celia Woman

Puder sypki. Niezaprzeczalnie najlepszy, kiedy chodzi o utrwalenie podkładu. Moja radość, moja udręka ;-) Jest bosko, kiedy po aplikacji na twarz odkrywam, że zaaplikowałam go również na: stolik, podłogę, kolana, lusterko i kota, jeśli akurat plątał się w pobliżu. Dobrze, troszkę przejaskrawiłam sytuację. Jednak wiecie, o co chodzi. This loose powder situation. I dlatego idealnie, gdy mój puder sypki określają dwa przymiotniki:
a) dużo,
b) tanio.
Puder sypki Celia Woman, bohater dzisiejszej recenzji, dwa powyższe warunki spełnia, bo za 25 g produktu zapłaciłam 17 złotych w drogerii PSS Społem. Wydaje mi się, że w drogeriach internetowych można go dopaść w jeszcze nieco niższej cenie.

Źródło: celia.pl



INCI: Talc, Magnesium Stearate, CI 77492, CI 77491, Serica, Mica, Titanium Dioxide, CI 77499.

Oczywiście ze względu na moją ekstremalnie przetłuszczającą się cerę (WOK po prostu) znakomicie gdy do dwóch powyższych przymiotników dołącza jeszcze „matujący”. Tak. I puder sypki Celia Woman nie ma zbyt dużych możliwości w tym zakresie. To znaczy w zakresie ogarnięcia mojego sebum. Chociaż mam wersję Transparentny Mat. Być może osoba z cerą mieszaną byłaby jego stopniem matowienia zachwycona, dla mnie to było za mało. Przyznam, że do tej pory używałam go głównie do utrwalenia korektora pod oczami. W tej roli sprawdzał się ze względu na formułę: dość drobne zmielenie, właściwości nawilżające i lekko rozświetlające. Te dwie ostatnie cechy zawdzięcza dodatkowi pudru jedwabnego (INCI: Serica), który zawiera odżywcze i pielęgnacyjne aminokwasy oraz utrzymuje w skórze właściwy poziom wilgotności; lekko rozprasza też światło, dzięki czemu cera wygląda na bardziej gładką. Jedwab to naturalny filtr, a w składzie znajdziemy dwutlenek tytanu (INCI: Titanium Dioxide), więc producent chwali się ochroną przed UV. Oczywiście nie da się z twarzą tylko w puder odzianą maszerować w pełnym słońcu, ale nie od tego jest makijaż, żeby zawierał wysokie filtry i strzegł nas przed promieniowaniem, tak jak nie od tego mąż/partner, żeby nam dał wszystko, czego nam rodzice nie dali... Dodatkowo tenże puder jedwabny plus stearynian magnezu (INCI: Magnesium Stearate) sprawiają, że puder z serii Woman wykazuje dobrą przyczepność do skóry i tym samym lepszą trwałość oraz nie pyli się nadmiernie.
Kontynuując wątek, puder Celii wrócił do moich łask, kiedy szukałam czegoś odpowiedniego do pary z podkładem Astor Perfect Stay. Okazało się, że są jak Bonnie i Clyde, jak Mel Gibson i Danny Glover w „Zabójczej Broni”, jak Walter White i Jesse Pinkman w „Breaking Bad”. A więc - uwielbiam zaczynać zdanie od "a więc", bo mnie w szkole uczono, żebym tego nigdy nie robiła ;-) - jeżeli potrzebujecie pudru, który zagra w duecie z Waszym nawilżającym podkładem, śmiało sięgnijcie po Celię Woman.
Jakie jeszcze atuty trzyma nasz bohater w zanadrzu? Duuuuuży plus ma u mnie za to, że przy codziennym stosowaniu nie powoduje wysypu niespodzianek. Aplikowany pędzlem syntetycznym typu kabuki (ja używam pędzla Maestro 143, który jest właściwie dedykowany do podkładu), techniką lekkiego wciskania produktu w skórę miejsce przy miejscu, zostawia naturalne, satynowe wykończenie i eliminuje ryzyko uzyskania zbyt ciężkiego efektu typu "zapas pudru na czarną godzinę noszę zawsze na sobie" ;-). Chociaż, jak przypuszczam, dla chcącego nic trudnego ;-). Nie bieli skóry, mimo dość jasnego i lekko różowego odcienia harmonizuje z podkładami w ciepłych czy neutralnych tonacjach.



Minusy? Jak wspomniałam na początku, obietnica na etykiecie "perfekcyjnie matuje" jest powiedziałabym lekko eufemistyczna.

Podsumowując, mamy tu bardzo przyjemny puder z półki ekonomicznej, rzeczywiście do każdego typu cery, ale! ale! pod warunkiem, że Wasza cera nie produkuje obsesyjnie sebum jak cukiernie pączków w Tłusty (nomen omen) Czwartek.

Brak komentarzy: