niedziela, 8 lutego 2015

Zafiksowana po amerykańsku, czyli Mehron Setting Powder

Dziś chciałam Wam przedstawić mojego ulubieńca, jeśli chodzi o pudry fiksujące. Teoretycznie są to pudry przeznaczone dla profesjonalistów, sypkie, znakomicie utrwalają podkłady kremowe oraz kamuflaże. Przedłużają znacznie czas, w jakim makijaż utrzymuje się w dobrej formie na naszej twarzy. Jednym z najbardziej znanych tego typu produktów jest z pewnością puder fiksujący Kryolanu, ale ja mam innego wybrańca, dużo mniej popularnego w Polsce, może dlatego, że jest dostępny tylko bodajże w dwóch sklepach w sprzedaży internetowej; ja swój zakupiłam na makeup.pl. Mowa o Mehron Setting Powder w odcieniu neutral (bezbarwnym). Firma Mehron to profesjonalna marka amerykańska, istnieje od 1927 roku.



INCI:Talc, Zinc Stearate, Aluminium Hydroxide, Silica, Methylparaben, Propylparaben. May Contain: Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxides (CI 77489).
Puder jak widać bazuje tradycyjnie na talku. Dodatek stearynianu cynku poprawia przyczepność pudru do skóry i ułatwia jego aplikację, odpowiada za lepszą trwałość kosmetyku i ma właściwości hydrofobowe, czyli odpycha cząsteczki wody. Mówiąc po ludzku sprawia to, że puder jest w pewnym stopniu wodoodporny :). Natomiast wodorotlenek glinu (Aluminium Hydroxide) to składnik, dzięki któremu producent może pochwalić się, że jego puder ma dodatek antyperspirantu. Tak, są parabeny, ale osobiście nie zauważyłam, aby te konserwanty wyrządzały mi jakąkolwiek krzywdę i uważam, że nagonka na nie jest jednym z modnych trendów, tak jak i promowanie bezsilikonowej pielęgnacji. Bardzo mi się podoba fakt, że puder jest nieperfumowany.

Co mnie urzekło w tym kosmetyku?
1. Bardzo drobne zmielenie.
2. Nakładany welurowym puszkiem lub gęstym syntetycznym pędzlem do podkładu i wciskany miejsce przy miejscu rzeczywiście przedłuża trwałość makijażu oraz matuje na około 2-3 godziny ekstremalnie przetłuszczającą się cerę (zależnie od użytego podkładu i ewentualnie bazy).
3. Współpracuje z większością podkładów o różnych konsystencjach i różnych firm (wyjątkiem był fluid Astor Perfect Stay).
4. Nie bieli, nie tworzy efektu maski.
5. Nie zapycha.
6. Jest wydajny.
7. Tanio i dużo :), bo 56 g za 40 zł.

Wady też ma, a jakże, żeby nie było tak różowo:
1. Opakowanie z małą nakrętką, z której nie da się „pobierać” pudru przy nakładaniu. Wymaga przesypania do innego pudełeczka.
2. Mocno się pyli, więc trzeba się z nim obchodzić ostrożnie, bo nastąpi wyjątkowo kryzysowa „this loose powder situation” ;)

Gorąco polecam, zwłaszcza na ciepłe, letnie dni oraz na specjalne okazje.

Brak komentarzy: