Skusiłam się na ów wynalazek, gdyż oczywiście już od dawna napalam się na Aqua Brow z MUFE, ale niestety budżet trzeszczy w szwach, a tu odpowiednik za 15 złotych. No i co, ja nie kupię? Ja nie kupię?
Producent na opakowaniu opisuje produkt jako: "A long-lasting, smudge-proof eyebrow corrector that fills, defines and lenghtens brows." Czyli w wolnym tłumaczeniu: długotrwały, odporny na rozmazywanie korektor kszałtu brwi, który wypełnia, definiuje i pozwala na wydłużenie brwi.
Skład: Aqua, Dimethicone, Isododecane, Cyclopentasiloxane, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Silica, Sorbitan Sesquioleate, Trimethylsiloxysilicate, Dimethicone (and) Dimethicone/PEG-10/15 Crosspolymer, Ethylhexyl Palmitate, Quaternium-90 Bentonite, Magnesium Stearate, Magnesium Sulfate, Phenoxyethanol, Propylene Carbonate, Ethylhexylglycerin, Tocopheryl Acetate, BHA. May Contain: Titanium Dioxide (CI 77891), Iron Oxides (CI 77492), Iron Oxides (CI 77491), Iron Oxides (CI 77499).
Cała podekscytowana otworzyłam paczkę i zabrałam się do testowania. Najpierw mina mi zrzedła na widok odcienia. To chyba skąpstwo mi zamgliło oczy, gdyż jawił się ten kolor na stronce jako baaardzo ciemny brąz. No cóż. Jest to czerń, która przy aplikacji staje się grafitowa. Buuu. Nic to. Mam naturalnie czarne włoski, używam dodatkowo cienia do brwi, myślę sobie: będzie mrocznie, będzie gotycko, da radę. Zależało mi szczególnie na uzyskaniu trwałej, nieścieralnej bazy pod wspomniany cień, która stanowiłaby stabilny szkielet makijażu brwi. Niestety. I tu rozczarowanie numer dwa: potarcie palcem rysunku wykonanego farbką po kilku godzinach spędzonych na mojej obficie produkującej sebum skórze skutkuje… jak myślicie? Były brwi, nie ma brwi. Producent obiecuje co prawda długotrwałość i odporność na rozmazywanie, jednak widocznie nie przewidzieli, że kosmetyk będzie testowany w warunkach ekstremalnych ;-), więc nie stawiam zarzutów. Po prostu jakoś tak przykro, nie? I rozczarowanie numer trzy: moim zdaniem nie da się za pomocą tej farbki wyrysować pojedynczych włosków – konsystencja jest zbyt rzadka. Aplikowałam produkt skośnym pędzelkiem syntetycznym Essence, ale efekt był mało precyzyjny, więc skończyło się na pędzelku do eyelinera Kozłowski EB 503 i mimo wszystko rezultat mnie nie usatysfakcjonował. Przeczesanie brwi szczoteczką powoduje nieestetyczne roztarcie z takim trudem sporządzonych kreseczek. Natomiast kosmetyk może odpowiadać osobom, które potrzebują zaznaczyć kontur brwi do wypełnienia jednolitym kolorem. Ponadto na cerze suchej czy normalnej jego trwałość byłaby zapewne dłuższa.
A co jest w tym wszystkim najgorsze? Jak kupiłam, to zużyję. Zaciskając zęby z frustracji. A jaki jest ten kosmetyk? Jaką ma wielką prawdziwą zaletę? Cholernie jest wydajny, k… ja pier…, cytując Adasia Miauczyńskiego. Dozą wielkości główki szpilki obleciałby tak minimum z 15 par brwi. I dobrze mi tak. Zasłużyłam.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz